godz: 01:13 data: 2010.03.17


Nie ma co się dręczyć. Trzeba zamknąć ten rozdział, zapomnieć, wymazać, wykasować, odkochać się, pozbyć się tego pliku z własnej pamięci. Trudno. Było, minęło.


...tylko dlaczego wciąż, wciąż TO żyje. jak wirus wyniszcza moje ciało. myśli. duszę. moje życie któro od dawna nie jest moim.
rok minął 20 lat skończone a ja czuję jakbym zatrzymała się w czasie i nadal jestem tak samo beznadziejna.

Komentuj(1)


godz: 23:22 data: 2010.02.10



[...] rozpoczęło się od przypadku, od pewnego zupełnie przypadkowego przypadku, który w najwyższym stopniu mógł być i mogło go nie być.
mogła cierpliwie i bez szemrania znieść wszystko, ale kajdany nie trwają wiecznie.
A tym ostatnim desperackim spojrzeniem chciała wyssać bodaj cień nadziei. Ale nadziei nie było. Ale teraz widzi, że nic jej nie potrzeba, słyszysz? Absolutnie nic. Niczyich usług i współczuć. Ona sam. I basta! Dajcie jej święty spokój!

Komentuj(2)


godz: 22:08 data: 2009.12.27


(…) trzepotali się raczej, niż żyli, wydani dniom bez kierunku i jałowym wspomnieniom - błąkające się cienie, które wtedy tylko mogły nabrać sił, gdy zapuszczały korzenie w ziemię swych cierpień.

rok temu dziękowałam Bogu za nasze spotkanie. za to, że mogłam go poznać. Chciałam zostać Jego żoną, mieć dzieci i kochać Go do końca życia. co tam końca życia! do końca swiata....

dzis rok minął.

a ja siedzę żałosnie, walczę nieudolnie z myslami i próbuje ostatkami sił udawać, że jestem silna, niezależna i nikogo (a już na pewno nie Jego) potrzebuję.
jestem wyczerpana psychicznie. fizycznie. nie chcę po raz którys zaczynać roku ze łzami w oczach, samozaparciem i tysiącami obietnic, które wydają się spełniać w ciągu roku. tak własnie. wydają, bo tak własciwie wcale nic, a nic z nich w końcu nie wynika, a jak znów tkwie w punkcie wyjscia.

nienawidze Cię. szczerze. za to że traktujesz mnie w tak okropny sposób, a ja jak posłuszny kundelek podkulam ogon, odchodzę w kąt, by po chwili o wszystkim zapomniec i z merdającym ogonkiem przywitać Cię, gdy sobie o mnie przypomnisz.

a gówno w papierku to jeszcze nie cukierek! -tak na podsumowania tego roku.

Komentuj(1)


godz: 18:28 data: 2009.12.12


Palenie jest oznaką słabości i umniejsza autorytet osobisty.

+leże od dłuższego czasu na dnie i nawet nie mam nadziei na podniesienie się. jest wszystko do dupy i tyle. życzę państwu miłego wieczoru.

Komentuj(1)


godz: 15:54 data: 2009.10.24


znów nie kochał mnie ten obcy ktoś .

Komentuj(3)


godz: 23:01 data: 2009.09.9


2 wrzesień rozłożył mnie na łopatki. skrzętnie i dokładnie budowane mury runęły. A w tym wszystkim nadal nie wiem czy to błogosławieństwo czy przekleństwo.

Mawiają, że najgorszy lęk przed tym co nieznamy.

Wszystko w ciągu tych pieprzonych 3 miesięcy szło 'nie.tak' . Ale żyję. A co nie zabiło wzmocni.

jestem szczęśliwa mimo wszystko (wersja oficjalna) .

 gówno prawda (prawdziwa)


Komentuj(5)


godz: 08:06 data: 2009.07.22


żegnam państwa. może na czas wakacji. może na zawsze.

żegnam ostatecznie i nieodwołalnie tego, który nie był wart ani jednej mojej łzy. ani jednej straconej minuty na mysleniu o nim. Nie. nie mówię, że już nic do niego nie czuję. Ale skutecznie mnie odepchnął od siebie. nie chcę już wracać.

Czuje odrazę, wręcz wstręt. Do się i do cię.
Nie umiem jednak znienawidzić i z czystym sercem powiedzieć, że nic już nie zostało. Nie umiem znienawidzić tych wszystkich wad, za które kochałam. Tak... jestem naiwna, łatwowierna i lubię się poniżać w imię wyższej idei. Jestem, a może byłam. . .

kiedy zrozumiesz co straciłes... będzie za późno.  [już jest]


Komentuj(4)


godz: 11:24 data: 2009.07.4


Na kamiennej tablicy mojego serca ze spokojem wypisuję imię tego, który odszedł na zawsze. Sprawia mi to wiele bólu. Teraz próbuję isc dalej. To nic, że co parę kroków upadam. Podnoszę się i z wielkim samozaparciem idę. płaczę. idę. nie mogę, nie mogę się cofnąć.

Zmieniam się. dojrzewam psychicznie, staję się odporna, wręcz zgorzkniała. wymagająca od innych (koniec dawania) i zero zrozumienia i pobłażania. Na nowo muszę się nauczyć jak wrócić do stanu 'zimna, wyrachowana księżniczka'.
tak, tak. wtedy było dobrze....

Komentuj(6)


godz: 20:24 data: 2009.06.17


Patrzę dziś za siebie, widzę sznur mężczyzn, którzy przeszli przez moje życie, i oddałabym duszę, żeby zostać choćby na chwilę z TYM, być może... najgorszym.

i co ja mam poradzić na to, że Cię kocham.? naprawdę nie chcę !

Komentuj(4)


godz: 11:18 data: 2009.05.25


.Już nie wycinamy serduszek na drzewie. ranimy inaczej.

Jestem tak zła! wsciekła. na siebie bo posiadam tyle samozachowania co nic. muszę przestać mysleć o Tobie, o nadziei, o przyszłosci. nie ma nic między nami. i muszę to w końcu wbić sobie do głowy.

a najsmutniejsze jest to, że są ludzie, którym szczęście mignie tylko na moment, na moment tylko się ukaże po to tylko, by uczynić życie tym smutniejsze i okrutniejsze. a to wszystko dokładnie w tym momencie gdy podniesli się  z dna, z popiołów, silniejsi, pewniejsi siebie z wielka wiarą w to że tym razem będzie dobrze. a potem? potem z dnia na dzien czują że tracą to co jest dla nich najważniejsze, a oni co najwyzej mogą stać bezczynnie i patrzeć na to.

odejdź. nie kocham Cię już. i weź swoje serce po drodze. i moje. bo ono jest tak Twoje że aż mi obce.

+matura napisana, zdana (chyba) z reszta ona się nie liczyła. była inne ważniejsze idiotyczne sprawy. i są nadal.

Komentuj(2)



Nawigacja



layout by Inez for Szablony.Blogowicz